facebook:
15

2019-09-27 3 min to read

Hanoi 2016 a 2019

Category : Azja południowo-wschodnia

Po raz kolejny wylądowałam w Azji. Przeznaczenie? Przypadek? Długo można by dyskutować. Od tygodnia mieszkam w Hanoi, stolicy Wietnamu. Tym razem wietnamską rzeczywistość postrzegam inaczej – niewiele może mnie jeszcze zaskoczyć. Ciekawe dla mnie jest to, jak różnie wygląda to samo miejsce w zależności od tego, czy patrzymy na nie jako turysta czy jako mieszkaniec…

Trzy lata temu napisałam tekst o Hanoi, który opublikowano później na portalu Peron 4. Postanowiłam do niego dzisiaj powrócić. Poniżej przytaczam kilka fragmentów:

– Wietnam swoim kształtem przypomina węża – powiedział mi kierowca motor-taxi, który podrzucił mnie z dworca autobusowego do hostelu. Jeżeli to prawda, to Hanoi jest oczkiem w głowie tego niebezpiecznego zwierzęcia.
Podobnie jak w innych większych azjatyckich miastach powietrze jest tutaj białe od kurzu i spalin. Mieszkańcy poruszając się po ulicach zakładają maseczki, ilość motocykli zawłaszczających nie tylko ulice, ale nieraz i chodniki, przytłacza, hałas otumania, a na około panoszy się wszędobylski chaos.

(…)

Stolica Wietnamu potrafi zaciekawić pod wieloma względami. Architektonicznie zderza się tutaj azjatyckość (stare miasto) z kolonialnymi wpływami (gmach opery głównej, katedra św. Józefa, pałac prezydencki) i wybujałą nowoczesnością (wieżowce takie jak Keangnam Hanoi Landmark Tower).

Od strony kulinarnej – przybysze z całego świata rozkoszują się phở (zupą z makaronem ryżowym i kawałkami mięsa, przypominającą w smaku rosół), bánh mì (wietnamską bagietką ze świeżymi warzywami i wołowiną lub wieprzowiną), bánh cuốn (cienkim naleśnikiem z ciasta ryżowego podawanym z wieprzowiną) i innymi smakołykami.

W starej dzielnicy jadłodajnie sadzają gości na ulicy przy plastikowych stołach, na miniaturowych, podobnych do dziecięcych krzesełkach. Turyści nieco większych rozmiarów czasami miewają problem ze znalezieniem odpowiedniego miejsca do siedzenia. Zdarza się również, że któryś z lekko pijanych podróżników spadnie z krzesełka i wyląduje na przysłowiowym bruku.

(…)
Zatrzymując się w jednym z hoteli starego miasta nie ma co liczyć na spokój. Dzielnica ożywa o poranku i pozostaje głośna oraz zatłoczona do późnych godzin nocnych. Od hotelu nie powinno się również oczekiwać zbyt wiele przestrzeni – większość budynków w tej części miasta to tzw. domy tunelowe, niezwykle wąskie i długie (grunt od strony ulicy najwięcej kosztuje, stąd owe dziwne rozwiązanie architektoniczne). Kamienice nie powalają również swoją wysokością – wszystko dlatego, że dawniej nie wolno było stawiać budynków wyższych niż dwupiętrowe, budowle prywatne nie mogły bowiem przewyższać królewskiego pałacu.

(…)

Najbardziej fascynująca w Hanoi jest sama historia miasta – doskonała reprezentacja historii narodu. Znajdziemy tu takie budowle jak Świątynia Literatury (pierwszy wietnamski uniwersytet), w architekturze której można rozpoznać wyraźne wpływy chińskie (okupacja chińska w Wietnamie trwała przez ponad tysiąc lat, zakończyła się w 938 roku).

Głównym punktem zwiedzania historycznych atrakcji Hanoi jest oczywiście mauzoleum Ho Chi Minha, ikony komunizmu, wyzwoliciela narodu, przez wielu Wietnamczyków wciąż traktowanego jako bohater. W końcu to właśnie wujaszek Ho w 1945 roku na słynnym wiecu na placu operowym w Hanoi proklamował niepodległość Demokratycznej Republiki Wietnamu. Wietnamczycy na bardzo krótką chwilę odetchnęli z ulgą po stu latach kolonializmu.

(…)

Hanoi opowiada historię Wietnamu, historię narodu uciskanego przez Francuzów, a następnie zaatakowanego przez Amerykanów, historię ludzi walczących o wolność. Z drugiej jednak strony to kolebka komunistycznej propagandy, miasto, gdzie powszechne jest stawianie pomników Leninowi. To także raj dla turystów i imprezownia dla backpackerów. Miasto o tysiącu twarzy, głośne, tłoczne, zakurzone, to miejsce, w którym każdy powinien znaleźć coś dla siebie.

Pełen tekst na: Wietnam – Hanoi – Peron 4