facebook:
DSC_0174

2017-06-30 3 min to read

Pod namiot w szkockich Highlands

Category : Życie w Szkocji

Z wybieraniem się pod namiot w Szkocji jest jak z kupowaniem losu na loterię. Wygrana oznacza słońce i dobrą pogodę, przegrany los przynosi deszcz, silne wiatry i mgły. Co się wydarzy – nigdy nie wiadomo, zdecydowanie nie należy ufać prognozom. Biwakowanie na dziko w szkockich Highlands może być naprawdę pięknym przeżyciem, może również zamienić się w koszmar. Bywa, że nawet dobra kurtka przeciwdeszczowa, porządny tropik i buty nie pomogą w walce z podmokłym gruntem, błotem i ulewami. Wybierając właściwy moment na wyprawę najlepiej jest zdać się na własny nos, a jeżeli coś pójdzie na tak, przyjąć nieszczęście na klatę.

Już od dawna, od kiedy wróciłam na Isle of Skye, planowaliśmy wybrać się pod namiot. Niestety tegoroczne lato przyniosło nie więcej niż dwa tygodnie dobrej pogody. W dodatku to wszystko w maju, kiedy akurat wyjeżdżałam do Polski. Deszcz i silne wiatry skutecznie nas odstraszały. Zmęczeni pracą woleliśmy się zaszywać w naszym wygodnym domku. Dopiero pęknięta rura, podtopione dywany i przymusowe przenosiny do tzw. staff house przy hotelu, wymusiły na nas podjęcie radykalnych środków.

– Jedziemy pod namiot. – zgodziliśmy się obydwoje. Pozostało tylko jeszcze pytanie gdzie.

Wybraliśmy Glenelg – łatwo się tam dostać ze Skye, wystarczy złapać niewielki prom w Kylerhea i po piętnastu minutach jesteśmy już po drugiej stronie otoczeni zielenią i widokami gór. Turystów jest tu znacznie mniej – Skye przyćmiewa to miejsce swoją sławą i splendorem. Tymczasem krajobrazy są  równie piękne, drzewa porośnięte gęstym mchem, co świadczy o czystym powietrzu, a czasem pośrodku niczego potrafi wyrosnąć zabytkowy broch sprzed dwóch tysięcy lat, jakaś kawiarnia lub czerwona budka telefoniczna – tak to już bywa w Highlands. Namiot postanawiamy rozbić na plaży.

Glenelg

DSC_0093

Wieczorem Virgil rozpala ognisko. Siadamy w pobliżu i patrzymy jak płomienie zajmują kolejno drewno i brykiety. Przysuwam się do V. i łapię go za ramię Nie odwzajemnia gestu. Gapienie się w ogień jest czynnością bardzo indywidualną.
Virgil siedzi z papierosem, a ja popijam whisky z plastikowego, różowego kubeczka. Za nami namiot, już rozbity, nieco dalej od morza – zabezpieczamy się w razie przypływu. Właściwie to nie morze tylko słonowodny loch – polodowcowe jezioro łączące się z oceanem. Jego wody codziennie wyrzucaja na brzeg setki ślimaków, małży, krabów i innych stworzeń. Czasami zbierają je ludzie, częściej jednak są pożerane przez ptaki lub wysychają na wiór. Przyglądam się muszlom.

Skye pozostała po drugiej stronie, patrzę na słońce odbijające się od zielonych wzgórz. Ogień płonie, dookoła nie ma żywej duszy – uroki spania na dziko. W Szkocji można rozbić namiot właściwie wszędzie, pod warunkiem, że znajdzie się trochę suchego gruntu. Wieje wiatr, a whisky rozgrzewa.
– W zeszłym roku, kiedy spałem pod namiotem w pobliżu Kinloch Lodge na Skye, wszędzie było tyle midges, że musiałem rozpalić ogromne ognisko, trzy razy większe od naszego, żeby je odstraszyć. Do brzegu zaczęły przypływać łodzie, rybacy chcieli sprawdzić, co się dzieje. – opowiada mi Virgil z uśmiechem. W tym roku nie ma ani jednej muszki, jesteśmy bezpieczni. Oszczędzono nam owadów i deszczu.


Zastanawiam się, gdzie pojedziemy za tydzień i czy znów nie będzie padać. Przeczytałam gdzieś, że do wysp zbliża się fala upałów, ale niestety dosięgnie jedynie południową i środkową Anglię, Szkocja pozostanie nietknięta. Prześledziłam informacje o brexicie… Wyglada na to, że jeżeli zdecyduje się na rok lub dwa wyjechać ze Szkocji, nie będę już mogła tutaj wrócić. Czy nie zatęsknię za Edynburgiem i Highlands? Nocami pod namiotem pośrodku niczego? Warto czy nie warto? Co przyszłość przyniesie…

DSC_0151
DSC_0179
DSC_0197
DSC_0222
  • Kamila Poziomska

    W tym roku to nawet biwakowanie na Mazurach może być równie uporczywe 🙁
    Lato nas nie rozpieszcza w Polsce. Lipiec jak wrzesień… Dobrze, że
    kupiłam z chłopakiem nowy nieprzemakalny namiot z regatta, bo gdybyśmy
    naszego lidlowego zdechlaka wzięli to byśmy pływali chyba w nocy xD