facebook:
Rosslyn Chapel

2016-11-06 3 min to read

Rosslyn i Templariusze

Category : Spotkania, Życie w Szkocji

Pomimo, iż dosyć długo mieszkałam w Edynburgu, nigdy jakoś nie spieszyło mi się do tego, żeby zwiedzić Rosslyn Chapel. Nie jestem specjalną fanką Dana Browna – „Kod Leonarda da Vinci” owszem czytałam, ale dosyć dawno, bo jeszcze w liceum i muszę przyznać, że niewiele z tej książki pamiętam… Nie chciało mi się również wierzyć w legendy o zakonie Templariuszy w Szkocji. Sytuacja zmieniła się, kiedy poznałam jednego z niedoszłych zakonników…

X należy do ludzi zamożnych i pewnie stosunkowo wpływowych. Jakiś czas temu oferowano mu członkostwo w zakonie, jednak odmówił, nie zastanawiając się dwa razy. Dlaczego? Nie wiem… Kiedy usłyszał, że myślałam nad tym, żeby w końcu odwiedzić Rosslyn, postanowił opowiedzieć mi alternatywną historię Szkocji.

– Przede wszystkim musisz wiedzieć, że cokolwiek napisał Dan Brown to wierutna bzdura, aczkolwiek historia Rosslyn jest znacznie ciekawsza i bogatsza niż legenda o Świętym Gralu. – zaczął swoją opowieść X. – Zakon Templariuszy rzeczywiście przybył do Szkocji w XIV wieku, zaraz po tym, jak Filip Piękny skonfiskował majątek zakonników we Francji. Istnieją realne dowody na to, że Templariusze brali czynny udział wraz z Robertem the Bruce w bitwie pod Bannockburn, która doprowadziła do wyzwolenia Szkocji spod panowania angielskiego króla. W zamian pierwszy władca niepodległej Szkocji obdarował ich szerokim pasmem ziem, głównie na południu kraju. Rosslyn należała do Templariuszy.

Osobiście dla mnie ciekawa okazała się informacja, że współcześni templariusze rzeczywiście otaczają kultem Marię Magdalenę. Na północnym wybrzeżu Francji podobno nadal istnieją kościoły pod wezwaniem Świętej Marii, jednak nie Marii dziewicy, matki Chrystusa, a Marii Magdaleny – jego domniemanej żony. Tego dnia usłyszałam wiele historii na temat tej postaci.

– Powszechnie sądzi się, że Maria Magdalena była prostytutką, ale to tylko wersja wymyślona przez kościół katolicki, a ściślej przez matkę cesarza Konstantyna. W rzeczywistości była to kobieta, która wywodziła się z zamożnej i wpływowej żydowskiej rodziny. Wystarczy poczytać stare żydowskie księgi. Według judaizmu Jezus nie był Synem Bożym, a jedynie prorokiem, jednym z faryzeuszy, który przeciwstawiał się rzymskiemu panowaniu. – W tym momencie muszę zaznaczyć, że póki co nie miałam jak sprawdzić powyższych informacji, przytaczam więc jedynie cudze stwierdzenia. Ile w nich prawdy? Sama jeszcze nie wiem.

Wiedziona ciekawością, zwiedzając Rosslyn, zapytałam przewodniczkę o „Kod Leonarda da Vinci”…

– Tak naprawdę książka i film nas uratowały. Nie mieliśmy pieniędzy na restaurację kaplicy, dopóki po publikacji Dana Browna ilość turystów odwiedzających Rosslyn nie wzrosła ponad dziesięciokrotnie. Jeżeli chodzi o film – sceny pokazujące kaplicę od zewnątrz nakręcono przy użyciu drewnianego modelu. Rosslyn znajdowała się wtedy w trakcie renowacji, pokrywały ją stelaże. Sceny wnętrza rzeczywiście nakręcono u nas, z jednym małym wyjątkiem… komnata, w której znajdował się rzekomy święty gral w rzeczywistości nie istnieje. Podobnie, jak gwiazda wskazująca do niej drogę. Hollywood doczepiło papierowy emblemat nad wejściem do zakrystii. Pozostał nam po nim biały ślad na ścianie… (Nie mogłam zrobić zdjęcia ze względu na zakaz fotografowania).

Pomijając legendy i hollywoodzkie produkcje – Rosslyn warto odwiedzić, chociażby ze względu na przepiękną gotycką architekturę i kunsztowne rzeźbione w kamieniu zdobienia. Dodatkowo kaplica znajduje się w uroczym, malutkim miasteczku, a nieopodal można zobaczyć ruiny średniowiecznego zamku. Nie mówiąc już o otaczającym całość lesie, jesienią mieniącym się wszystkimi kolorami tęczy. Wewnątrz rzeczywiście można doszukiwać się symboli zakonu Templariuszy. Znajdują się tam nawet rzeźbienia rzekomo stanowiące dowód na to, że Szkoci dotarli do Ameryki jeszcze przed Kolumbem. Całość budowli otoczona jest tajemniczą aurą. Kaplica jest mniejsza niż można przypuszczać. Mądre przysłowie mówi jednak – nie liczy się ilość, ale jakość.

  • Lucyna Pawłowska

    Bez względu na to ile prawdy w tym, co opowiedział Ci Twój rozmówca, pięknie to opisałaś i zamieściłaś piękne fotografie. Gratuluję!

    • Dziękuję pięknie 🙂 Miło przeczytać takie słowa !