facebook:
26.07

2016-07-26 2 min to read

Wracać czy nie wracać? Asia opowiada, ja pytam samą siebię

Category : Spotkania, Życie w Szkocji

W hotelu poza mną pracują jeszcze dwie inne dziewczyny z Polski. Ja jestem jedyną kelnerką. Franek (tak nazywają mojego managera) podobno nie lubi zatrudniać obcokrajowców, wszystko ze względu na język, chce uniknąć nieporozumień. Zastanawiam się, skąd ja się tutaj wzięłam, jak to się stało, w końcu nie jestem native speakerem. Franek i chłopaki w kuchni lubią sobie ze mnie żartować, czasami nazywają mnie „Polska” albo „foreign friend”. Przyzwyczaiłam się, gram z nimi w tę grę.

Joanna i Anita mieszkają tu od dwunastu lat. Zajmują się housekeepingiem. Przez długi czas zastanawiałam się, co je tutaj trzyma, wczoraj rozmawiałam z  Jo (tak ją tu nazywają) i już chyba wiem.

Joanna: Musiałam wyjechać z Polski. Przez jakiś czas u siebie w Gdańsku byłam w bardzo toksycznym związku, musiałam się jakoś od tego oderwać. Wyjazd był dobrym pomysłem. Miejscem docelowym był Londyn. Szybko znalazłam pracę, ale nie wyjechałam z kraju z wielkimi pieniędzmi więc na początku starałam się jak najwięcej zaoszczędzić. Pierwsze trzy miesiące mieszkałam w hostelu, dzieląc pokój z sześcioma innymi osobami. Skład zmieniał się dosyć często, tylko ja zostawałam. Pracowałam jako sprzątaczka, po pracy byłam codziennie na tyle zmęczona, że kładłam się do łóżka i od razu zasypiałam. Nie było łatwo. Po pewnym czasie dołączyła do mnie moja kuzynka, ale nie mogła znaleźć pracy więc wyjechała do Szkocji. Któregoś dnia zadzwoniła do mnie z wyspy Arran i zapytała, czy nie chciałabym do niej dołączyć, zgodziłam się i tak tutaj trafiłam. Miałam zostać tylko jeden sezon, ale kiedy się skończył, zapytali mnie, czy nie chciałabym wrócić na następny. Nie miałam żadnych innych planów, więc pomyślałam, że czemu nie. Po drugim sezonie przyszedł trzeci, pomiędzy nimi trzymiesięczna przerwa, kiedy nie pracowałam, wracałam do domu. Trzeciego lata poznałam Tomasza – mojego obecnego partnera. Okazało się, że na tej wyspie jest polska społeczność, około stu pięćdziesięciu osób. Mój facet jest Polakiem, mamy wspólne grono około dziesięciu polskich znajomych, obydwoje pracujemy przez trzy czwarte roku, a pozostałe trzy miesiące podróżujemy po świecie. W ten sposób wydaję część zarobionych w hotelu pieniędzy. Byliśmy już w bardzo wielu miejscach, Kuba, Meksyk, Tajlandia, długo by wymieniać. Raz w roku jedziemy na te trzy miesięczne wakacje, potem wracamy do pracy, ale w trakcie sezonu dwa razy robimy sobie dwutygodniową przerwę i gdzieś wyjeżdżamy. Zarabiam wystarczająco, żeby móc sobie na te podróże pozwolić. Lubię moje życie tutaj, póki co nie wracam do kraju. Nie planuję już pracować w Polsce, bo na realizację marzeń musiałabym czekać latami. Pracując tutaj mam cały świat na wyciągnięcie ręki.

Jo spędziła tu już 12 lat, mieszka w udostępnionym przez hotel pokoju, jest zadowolona z życia, nie przejawia nawet odrobiny frustracji. Kto mógłby być sfrustrowany mieszkając na pięknej wyspie i podróżując po świecie przez jedną czwartą roku?

Polsko, Polsko, wracać czy nie wracać? Czasami życie za granicą wydaje się znacznie łatwiejsze.

  • Podoba mi się tu u Ciebie. Zostanę na dłużej. Abstrahując od postów, chciałabym Ci przekazać, że masz bardzo ciekawy szablon!

  • Dziękuję bardzo 🙂 Miło mi. Mam nadzieje, że praca nad książką wrze 🙂 Szablon Teslathemes , acz dostosowanie do moich potrzeb wymagało czasu i pracy, i pomocy dobrego przyjaciela 🙂