facebook:
Untitled design (3)

2016-06-16 5 min to read

Tęsknota

Category : Rozmaite, Życie w Szkocji

Szukałam cytatu o tęsknocie, od którego mogłabym rozpocząć ten wpis. Pomyślałam sobie, że zacznę literacko, ale nie bardzo umiałam znaleźć odpowiednie słowa. Za wieloma rzeczami, miejscami i ludźmi zdarzało mi się tęsknić w życiu, czasami (jak każdy) tęskniłam za czymś, czego nigdy nie miałam i mieć nie mogłam. Myślę, że tęsknota jest wpisana w istotę człowieka, bo jakimś cudem nigdy nie potrafimy być w stu procentach szczęśliwi, zawsze przynajmniej ten jeden procent stanowi coś, czego nam ciągle brakuje. W moim wypadku tęsknota przychodzi i odchodzi, jest jak wiatr i morskie fale, przypływa i odpływa.

Życie każdego człowieka można podzielić na następujące po sobie etapy. Ja w swoim wyróżniam trzy główne – dorastanie w rodzinnym miasteczku, okres studiów w Krakowie i emigracja. Za każdym razem tęskniłam za czymś z przeszłości, jak wszscy musiałam nauczyć się tego, że czasu odwrócić się nie da. Wczoraj zaczęłam myśleć o Krakowie i o Polsce, czasami mi się to zdarza, chociaż wiem, ze za kilka miesięcy pojadę na wakacje do kraju. Postanowiłam napisać o tym, za czym tęsknię właśnie tu i teraz, a co wiąże się z tym, co zdecydowałam się zostawić za sobą (przynajmniej na jakiś czas). Pomijając oczywistości, takie jak śnieg w zimie, upalne, słoneczne lato, polskie jedzenie i bary mleczne, wymieniłabym także parę innych rzeczy..

  1. Szczerość, bezpośredniość, okazywanie emocji – Brytyjczycy są narodem bardzo powściągliwym, mogą myśleć o tobie różne rzeczy, równocześnie otwarcie nie pokazując najmniejszej niechęci. Równie niechętnie okazują emocje, wielu z nich po tobie oczekuje tego samego. Jestem osobą emocjonalną, czasami trudno mi przychodzi trzymać temperament na wodzy.
  2. Taniec – muszę przyznać, że w Krakowie jest znacznie więcej tanecznych wydarzeń, warsztatów i fanatyków tańca, niż gdziekolwiek w Szkocji. Wszystko jedno, o jakim tańcu mowa.
  3. Klimatyczne kawiarnie – w Edynburgu jest ich kilka, ale zdecydowanie dominują puby. Taka kultura. Tęsknię za tym, żeby posiedzieć z książką w takim miejscu, jak np. Krakowska Botanika.
  4. Puby otwarte do godzin porannych – nie brakuje ich w Krakowie, tymczasem w stolicy Szkocji, zwłaszcza poza weekendem, wszystkie lokale zamykane są dosyć wcześnie.
  5. Sklepy 24-godzinne – czasami przecież zachciewa się np. lodów o drugiej nad ranem… Nie wspominając już o tym, że po godzinie 22 zakupienie butelki wina jest niemożliwością (alkoholu nie sprzedaje się pomiędzy 22 a 10 rano), jeśli więc planuje się wieczór z przyjaciółmi, w odpowiednią ilość trunków trzeba zaopatrzyć się znacznie wcześniej.
  6. Nocne życie, gwar krakowskiego rynku, muzycy uliczni, których w lecie można spotkać na Floriańskiej nawet o północy.
  7. Księgarnie z polskimi książkami !!!!!! (ten punkt powinien się właściwie znaleźć znacznie wyżej).
  8. Piwo z sokiem – w pubach w Wielkiej Brytanii nigdy nie widziałam syropu malinowego.
  9. Kotlety sojowe – dostępne tylko w polskich sklepach.
  10. Dżinsy – w Szkocji zakupienie takich, które by mi się podobały i nie sięgały przynajmniej do pępka, graniczy z cudem. Czy oni nie słyszeli nigdy o biodrówkach?
  11. Wisła i krakowskie precle – tutaj chyba nie potrzeba komentarza.
  12. Długie, abstrakcyjne i para-filozoficzne dysputy z przyjaciółmi – to nie to samo, kiedy próbujesz wypowiedzieć swoje myśli nie we własnym języku, prędzej czy później pojawia się frustracja. Polskie słowa przyswajałam w końcu przez całe życie, angielskie trochę krócej i wielu mi nadal brakuje.
  13. Piosenki – od czasu do czasu moi znajomi śpiewają. Niestety nie mogę się przyłączyć, mój repertuar jest zupełnie inny. Gitary i śpiew – bardzo, bardzo za tym tęsknię.
  14. Małe powiedzonka – między mną i Brytyjczykami zawsze będą różnice kulturowe, nieważne jak bardzo bym się starała, żeby je nadrobić, wyrośliśmy słuchając innej muzyki, oglądając inne filmy i inne seriale, poznając świat z różnych źródeł…
  15. Przyjaciele – kilku z nich chciałabym zadedykować ten wpis. Po kolei:

Inez – dziękuję za to, że zawsze mnie słuchasz i służysz dobrą radą, za cierpliwość i solidną dawkę zdrowego rozsądku, nie potrafię wybrać jednego wspomnienia, które oddawałoby to wszystko w pełni.

Michale – Tobie również dziękuję za całe wsparcie, które przez lata od Ciebie dostawałam. Pamiętam, jak złamałam klucz w drzwiach wejściowych do klatki schodowej, był środek nocy, moi współlokatorzy wyjechali, sąsiedzi spali i nie odbierali domofonu, zadzwoniłam do Ciebie i byłeś gotowy przyjechać i pomóc pomimo późnej pory, nie pamiętam, czy do tego doszło, ale pamiętam Twoje dobre chęci.

Rafale – wiele wspaniałych wspomnień, najpiękniejsze z naszej podróży po Korsyce. Poza tym na Twoim strychu nadal przechowujesz moje książki – dziękuję.

Tomku – za ogromną pomoc przy przeprowadzce oraz wyjeździe i za to, że za każdym razem kiedy się spotykaliśmy, mimo, że nie tak często, udawało nam się spędzić czas w interesujący sposób. Dziękuję.

Edwardzie – za magię tańca i Kontaktu (w każdym znaczeniu tego słowa). 

Dominiko – powyższe, a także za tych kilka wspierających rozmów.

Pawle – za przysłowiowy „kopniak”, kiedy się wahałam, czy rzeczywiście powinnam wyjechać do Szkocji.

Wszystkim Wam serdeczne dzięki.

Jeszcze inne imiona przychodzą do głowy, ale chwilowo na tym poprzestanę. Powyższa pocztówka z Krakowem widoczna na zdjęciu towarzyszy mi zawsze i wszędzie. Do zobaczenia jesienią kochani.