facebook:
brexit-800x500

2016-06-30 4 min to read

O Brexicie słów kilka, czyli nauczmy się wreszcie tolerancji

Category : Rozmaite, Życie w Szkocji

Brexit – 23 czerwca Wielka Brytania zagłosowała. Historyczny moment – mówią jedni, kryzys Unii Europejskiej – mówią drudzy, jedno jest pewne – decyzja zapadła, pozostaje pytanie: co dalej? Polityka nie jest moją mocną stroną, stąd też nie będzie to tekst „mocno polityczny”, napiszę kilka słów z osobistej perspektywy.

Od kwietnia zeszłego roku mieszkam w Wielkiej Brytanii, nie planowałam (prawdopodobnie nadal nie planuję) szybkiego powrotu do Polski, w obliczu Brexitu mój status jednak nieco się komplikuje. W dobrej sytuacji znajdują się Polacy mieszkający i pracujący w Wielkiej Brytanii dłużej niż pięć lat, oni nie muszą się niczym martwić, nie jest to jednak mój przypadek.  Swoją drogą myślę, iż trochę szkoda, że tym ludziom nie dano szansy wypowiedzieć się w referendum. Wielu z nich doskonale zasymilowało się z lokalną społecznością, stopniowo zdobywało coraz lepszą pracę, płaciło podatki, nigdy jednak nie pomyślało o tym, żeby postarać się o brytyjskie obywatelstwo. Przyszedł czas referendum odnośnie decyzji, która mogła zaważyć na losach wielu ich przyjaciół, znajomych czy nawet rodziny, tymczasem okazało się, że oni w żaden sposób nie mogli wpłynąć na jego wynik. Szkoda. Można powiedzieć, że to ich wina – jeżeli mieszkasz w danym kraju to w twoim własnym interesie leży, żeby postarać się otrzymać prawo wpływania na decyzje polityków. Jest jednak jeszcze kwestia patriotyzmu, polskości, poczucia narodowej przynależności itp. A może to czyste lenistwo, może po prostu nie chce nam się angażować, bo przyjechaliśmy tu tylko „zarabiać wielką kasę”? Nie sądzę, ale i nie rozsądzam.

Wracając jednak do mojej sytuacji – jako, że  nie mieszkam tu długo, za dwa lata, w zależności od tego, jakie będą ustalenia, być może zmuszona będę postarać się o wizę. Pytanie tylko, czy jeżeli Wielka Brytania wprowadzi australijski system punktowy, to ludzie mojego pokroju (wykształceni, ale pracujący np. w szeroko pojętym hospitality) będą mieli jakiekolwiek szanse na otrzymanie wizy? Znajoma Brytyjka powiedziała mi, że mimo, iż absolutnie nie uważa się za rasistkę, to sądzi, że Wielka Brytania w żadnym wypadku nie jest w stanie przyjąć już więcej imigrantów, bo budżet państwa zwyczajnie tego nie wytrzyma. Potrzebne są regulacje. Brzmi rozsądnie, jednak z drugiej strony myślę, że przecież większość imigrantów pochodzących z UE i osiedlających się w Angli czy Szkocji uczciwie pracuje, płaci dokładnie takie same podatki, jak każdy brytyjski obywatel, więc właściwie nie powinna być obciążeniem dla państwa. Oprócz tego osobiście nigdy nie miałam problemu ze znalezieniem pracy w Szkocji, stąd też wnioskuję, że jednak my Polacy jesteśmy tu mile widziani i potrzebni.

Z drugiej jednak strony głośno w ostatnim czasie o przejawach rasizmu, nie w Szkocji, ale w Anglii. Jest mi przykro, kiedy o tym czytam lub myślę. Jestem osobą wykształconą, posługującą się trzema językami, uczciwie pracuję, płacę podatki, w żaden sposób nie czuję się od nikogo gorsza. Chętnie porozmawiałabym z ludźmi roznoszącymi ulotki w stylu: „Wracajcie do kraju polskie pasożyty”.

Mowa nienawiści niestety jest naszą silną stroną – zarówno imigrantów, jak i Brytyjczyków. Jest jeszcze jedna kategoria ludzi, którzy padają jej ofiarą – ci, którzy głosowali „out”, aczkolwiek nie przeciwko imigracji, a z zupełnie innych, głównie ekonomicznych powodów. Polacy, Hiszpanie, Włosi – po referendum głośno narzekamy na Brytyjczyków. Brytyjczycy, ci ksenofobiczni, równie głośno cieszą się z wyników głosowania. Pisałam już o przejawach rasizmu, nie będę więcej o tym wspominać. Co do tych, którzy głosowali „out”, często osądzamy ich zbyt pochopnie. Koleżanka w pracy kilkukrotnie została nazwana „rasistką” ze względu na opcję, którą wybrała. Zupełnie niesłusznie. Tak więc poszkodowanych jest wielu – fizcznie (imigranci) i słownie (cała reszta). Łatwo jest wydawać pochopne sądy, trudniej zaakceptować, że jesteśmy różni, pochodzimy z różnych środowisk i mamy różne poglądy. I dobrze, dzięki temu świat jest ciekawszy.

Kolejna sprawa –  Polacy panikują, że Polska będzie musiała przyjąć z powrotem imigrantów wracających do kraju. Z jednej strony może się to okazać plusem dla gospodarki, z drugiej z kolei wzrosnąć może bezrobocie (zależy kto będzie wracał). Powiem brutanie (prawie nigdy tego tutaj nie robię) – żal serce i dupę ściska. Ojczyzno moja wstydzę się za Ciebie czytając na forach wypowiedzi niektórych Polaków wrogo nastawionych do imigrantów mieszkających na wyspach.

Imigranci na wyspach panikują. Myślę, że przedwcześnie ! Pracuję z wieloma osobami pochodzącymi z Czech i Słowacji.. Zapytałam Ivana:

-Ivan i co będzie z nami po Brexicie?

Ivan odpowiedział:

– Cokolwiek postanowią, ja się tam nie martwię. Nie chcę mieszkać w kraju, w którym mnie nie chcą.

Pytanie: chcą nas tutaj czy nie chcą?  Co będzie, zobaczymy, nie martwmy się na zapas.

  • Zdzisław Skuza

    Właśnie mieszkałem w Anglii w czasie referendum. Nie spodziewałem się innego wyniku po rozmowach z wieloma starszymi Anglikami. Wkrótce potem na parkingu przed domem zaczepił mnie czarnoskóry Anglik i zwrócił mi uwagę, że to miejsce parkingowe nie jest dla emigrantów…