facebook:
DISABLE

2016-05-02 4 min to read

Praca support workera- czy support worker to altruista

Category : Historie support workera

Support worker to taki dobry elf, przynajmniej w założeniu. Pomagamy ludziom w ich życiu codziennym. Empowering – to słowo klucz. Brytyjski system socjalny zakłada, że każdy, bez względu na stopień niepełnosprawności ma takie samo prawo do funkcjonowania w społeczeństwie. Ludzi na wózkach inwalidzkich, niewidomych, poruszających się o kulach nie zamyka się tutaj w domach, przeciwnie, zapewnia się im opiekę i wsparcie, proponuje różne rodzaje aktywności.

Muszę przyznać, że nigdy nie widziałam tylu niepełnosprawnych na ulicach, ilu spotkałam tu, w stolicy Szkocji. W każdej dzielnicy Edynburga istnieją tzw. community center oraz day center, pierwsze pełniące funkcję swoistego domu kultury, oferujące rozmaite zajęcia, od jogi począwszy na grupach dyskusyjnych czy nauce kręcenia hula hoop skończywszy. W żadnej z form zaangażowania nie wyklucza się ludzi z niepełnosprawnością, każdy ma prawo udziału, wystarczy, że prowadzący kurs zostanie odpowiednio wcześnie poinformowany. Do tego istnieją również wyspecjalizowane grupy zrzeszające ludzi z tzw. learning disabilities (rozmaite poziomy niepełnosprawności), organizowane są dla nich spotkania, pikniki, a nawet dyskoteki. Day center to z kolei pewnego rodzaju świetlica, takie miejsce, gdzie osoba z niepełnosprawnością może spędzić swój dzień pod odpowiednią opieką i w towarzystwie innych. To także instytucja, która wspiera rodziny osób niepełnosprawnych, dając im kilka godzin wolnego czasu w prezencie. W całej Wielkiej Brytanii takich miejsc jest mnóstwo, przynajmniej w większych miastach.

Wracając do pracy support workera – zazwyczaj jest to albo osoba pracująca dla jakiejś instytucji albo samozatrudniona i wtedy opiekująca się jednym konkretnym człowiekiem. W tym drugim przypadku takiego kogoś nazywa się raczej carer’em. Granica pomiędzy tymi dwoma pojęciami jest dosyć rozmyta, a charakter pracy bardzo podobny. O care’rze mówi się, kiedy osoba z niepełnosprawnością wymaga stałej opieki, bez której nie jest w stanie samodzielnie funkcjonować. Support worker oferuje raczej pewnego rodzaju wsparcie, przy założeniu, że przez pozostałą część czasu ktokolwiek znajduje się pod jego opieką, jest sobie w stanie poradzić samemu. Ale to tylko założenia, bo różnie z tym bywa.

Mój plan był taki, aby przepracować rok jako support worker, a później studiować social work i zostać pracownikiem społecznym. Funkcja nieco bardziej odpowiedzialna, taki człowiek jest właśnie osobą decyzyjną, podejmuje się przy tym całej masy papierkowej roboty, mniej przebywa z ludźmi, ale spotyka się z nimi regularnie i w konkretnym celu – żeby zdecydować o tym, jak można im pomóc. Jest to zawód dla ludzi mocno stąpających po ziemi, pewnych siebie i odpornych na stres. Teraz wiem, że to niestety nie ja.

Już pierwszego dnia w nowej pracy mój ówczesny manager powiedział mi, że  w tym zawodzie trzeba być aktorem, który przybiera różne maski, że trzeba być twardym. Powiedziano mi, że praca w sektorze social care wymaga mocnych nerwów i odporności na stres. Słyszałam to jeszcze później wiele razy, od współpracowników i w trakcie szkoleń. Poszukałam w Internecie statystyk. Rzeczywiście:według Unison (Public Service Union) 1/3 pracowników społecznych w południowej Anglii zażywa środki antydepresyjne lub inne lekarstwa uspokajające, inne źródła informują, że 11% care workers cierpi na depresje lub inne zaburzenia psychiczne  i jest to jedna z najbardziej stresujących profesji, (co ciekawe te same statystki wskazują, że zawodem drugim w kolejności jest popularne wśród imigrantów w WB kelnerzenie). Biorąc pod uwagę, że były to zawody, które wykonywałam w ciągu ostatniego roku, nic dziwnego, że mniej więcej z upływem dziesiątego miesiąca mojego pobytu za granicą poczułam się wyczerpana. Teraz nabieram nowej energii.

Social worker jest zawodem, który znalazł się na trzecim miejscu listy, określanym jako praca 24/7, jeżeli człowiek nie nauczy się odgraniczać życia prywatnego od zawodowego grubą czerwoną kreską, a często jest to wyjątkowo trudne. Dopiero kolejne miejsca zajmują lekarze no i oczywiście artyści. Nie znalazłam dokładnych statystyk dotyczących support worker’ów (jestem pewna, że organizacja, w której pracowałam je posiada). Pytanie – czy to wykonywany zawód i olbrzymia presja powoduje, że w którymś momencie kariery ludzie ci zmagają się z depresją, czy może to skłonność do depresji i innych zaburzeń psychicznych przejawia się w naszych życiowych wyborach, w tym w wyborze kariery? Czy ludzie z depresją są większymi altruistami niż inni?