facebook:
DSC_0050

2016-05-18 3 min to read

Ognisko czyli czy ludzie zamknięci w małych społecznościach są szczęśliwi?

Category : Wyspa Arran

Idea ogniska ma w sobie coś pierwotnego. Wspólne patrzenie w płomienie buduje wspomnienia. Metafora ogniska domowego dużo mówi o naszych korzeniach, o tym skąd się wywodzimy, przywodzi na myśl wspólnoty plemienne, wioski, kamienne domy i paleniska. Ognisko i gitara przypominają mi o domu, o małym miasteczku na opolszczyźnie, z którego pochodzę. W mieścinach takich jak tamta młodzi ludzie nie mają zbyt wiele do roboty, szybko uczą się kreatywności, wymyślają sobie zajęcia. My rozpalaliśmy ogień pod lasem, piekliśmy kiełbaski. Było tam też tanie wino i śpiew do białego rana.

ognisko

(zdjęcie z mojego rodzinnego miasteczka)

Wczoraj w Blackwaterfoot, o północy, na plaży rozpaliliśmy ognisko. Spaliliśmy wszystko, co się dało, stary stół, połamane krzesło, ogromną kłodę wyrzuconą przez morze. Ogień był ogromny i długo, długo płonął. K. zabrał ze sobą gitarę.

– Na imię ma Emily. – powiedział mi. – stara gitara, poobklejana wszystkim, czym się tylko dało, jedyna w swoim rodzaju, dziwnie brzmiała. – Śpiewam tylko piosenki, które sam piszę. – dodał K. Interesujący człowiek, zakochany w górach i we własnej wolności.

Było ognisko i był alkohol, ludzie zaczęli się uśmiechać, stali się bardziej wylewni, pojawiły się szczere rozmowy, wszyscy nabraliśmy odwagi, patrzyliśmy w ogień – wspólnie. T. powiedział mi wczoraj wiele rzeczy… T. to mój najlepszy tutejszy przyjaciel, kochany człowiek.

– Oni wszyscy myślą, że ze sobą sypiamy, naprawdę.

– Ludzie są krótkowzroczni i mają wąskie horyzonty. – odpowiedziałam. Do tej pory dziwi mnie, że wiele osób nie wierzy w przyjaźń pomiędzy kobietą i mężczyzną.

– Nie, to nie o to chodzi. – odpowiedział T. – Wiesz, kto zazwyczaj bardziej interesuje się sprawami innych niż swoimi własnymi i uwielbia plotkować? Ludzie, którzy są w życiu nieszczęśliwi. Przyjrzyj się im… Uśmiechają się tylko wtedy, kiedy sobie wypiją. To nie jest życie, a żaden z nich nawet nie próbuje się zmieniać. Ty jesteś tutaj najsilniejszą osobą.

– Najsilniejszą? Chyba sobie żartujesz…

– Wiesz, czego chcesz, nawet jeśli są to tylko małe rzeczy.

Czy oni, tu, w Blackwaterfoot, rzeczywiście są nieszczęśliwi? Czy utknęli w tym samym miejscu, w tej samej pracy, z tymi samymi ludźmi i z tą samą rutyną? Na pewno nie wszyscy, połowa z nich jest taka, jak ja- T., F., I., K., M., B. – przyjechaliśmy na chwilę, całkiem nas sporo. Co do pozostałych, nie wiem, ciężko ocenić. Jedno jest pewne – z braku innych zajęć ludzie tu dużo mówią, niestety nie o sobie, ale o sprawach innych.  

Bardzo lubię J. Trudno mu się mieszka z daleka od rodziny i dorastających dzieci, to prawda. Może przez to J. nie do końca cieszy się życiem. Jednak mimo wszystko nie mogę się oprzeć wrażeniu, że był to jego świadomy wybór. Dzięki temu, że przez większą część tygodnia mieszka i pracuje tu w hotelu, zachował odrobinę tej swojej męskiej wolności, o której już kiedyś pisałam. Freedom and scottish lifestyle.

Każdy żyje za siebie i dla siebie, niektórych niesie prąd życia, inni świadomie kierują swoją łodzią. Chciałabym zrozumieć ludzi tutaj, ale czy pełne zrozumienie drugiego człowieka jest w ogóle możliwe? Zwłaszcza w takich okolicznościach, w maleńkiej społeczności, kiedy zbliżając się do kogoś ryzykujesz, że staniesz się obiektem plotek?

  • Grzegorz Gasz

    Na świecie potrzebni są ludzie, którzy martwią się bardziej o innych niż o siebie. Smutnym faktem jest to, że najlepiej naprawiać czyjś a nie swój „burdel”. Mimo wszystko to jednak właśnie oni potrafią najszybciej wyciągnąć do kogoś rękę i zaoferują mu pomóc. Nie jest to wprawdzie pomoc bezinteresowna, bo zawsze gdzieś z tyłu głowi słychać że ucieka się przed własnymi problemami angażując w cudze, więc jest to tylko pewnego rodzaju wymówka dla samego siebie. Niemniej jednak działając w ten sposób czują w końcu kontrolę, nad czymś z czym sami nigdy nie umieli sobie poradzić. To też potrafi przynieść radość, może innego typu, ale jednak zawsze to jakaś radość. Wiesz to na zasadzie takiej, że szklanka nie jest do połowy pusta lub pełna, a że przynajmniej ma się tę szklankę.

    • Katarzyna Gnyra

      Grzesiu, ja wiem – nikt nie jest altruistą bez powodu, przez przyczyny.. Wszyscy mamy swoje własne motywy. Ja też byłam altruistą, na różnych etapach mojego życia, przez chwilę..
      Acz powyżej pisałam o czym innym. Cecha, którą wspominasz nie jest cechą złą 🙂
      Za to niestety nie jestem w stanie ocenić pozytywnie tych, którzy wyciągają pochopne wnioski i roznoszą plotki.
      Pozdrawiam Cię najserdeczniej !

      • Grzegorz Gasz

        Cały świat, który nas otacza oceniamy przez pryzmat naszej socjalizacji, tej pierwotnej jak i wtórnej. Jakiekolwiek wiec definiowanie rzeczywistości i przeżyć zależy od naszych prywatnych doświadczeń. W życiu więc każdy zwraca uwagę na inne aspekty koegzystencji z drugim człowiekiem. Przykładem są np. nasze komentarze i zupełnie inny punkt zaczepienia w stosunku do tego tekstu.
        Generalnie u podstaw tego komentarza leżała moja niechęć do „lajkowania” na lewo i prawo. Celem więc nie była tutaj jakaś pogłębiona próba zrozumienia rzeczywistości (innej dla nas obojga), a raczej potwierdzenie, że post widziałem i dziękuję za pamięć o tamtym starym miejscu.

        • Za pamięć dziękuję i ja. Wszelkie komentarze czytam chętnie, wiesz, ciekawa jestem, co w ludziach wywołują moje teksty. Pozdrawiam !