facebook:
7.05

2016-05-13 2 min to read

Człowiek, który z nikim nie rozmawiał

Category : Spotkania

Jednego z pierwszych wieczorów na Arran wybrałam się do pubu, przyswajam tutejsze metody socializacji. Jeśli wejdziesz między wrony musisz krakać jak i one – święta prawda. Wychodzę więc  do hotelowego pubu (jedynego w pobliżu) i staram się rozmawiać z ludźmi. Prawda jest taka, że kiedy wypiją, stają się bardziej rozmowni, chociaż nie wszyscy. Poniższy tekst powstał kilka tygodni temu. Opowiada o B., który niedawno stąd wyjechał.

B. pracuje tylko wieczorami, być może nie lubi wstawać wcześnie rano. Po pracy zazwyczaj siada w pubie w rogu, pod ścianą lub przy barze.  Często zamiast pinte popija Redbulle. Z wyglądu raczej niepozorny, włosy półdługie, broda, oczy niebieskie, przymrużone. Ręce ma wytatułowane od nadgarstka po barki, nosi koszule, podwija rękawy. B. nie należy do ludzi rozmownych, ale bywa, że podobnie jak inni zwraca się do mnie z tzw. small talks

Jak Twój pierwszy dzień w pracy? – zapytał pewnego razu. – Kiedy zazczynasz? – usłyszałam jeszcze wcześniej. To chyba na tyle, aż do wczorajszego wieczoru. Siedział w rogu. Obok niego znajomy, facet w okolicy czterdziestki, również wytatułowany, nie pamiętam imienia. Pamiętam za to, że cały czas się do mnie uśmiechał, po którymś z kolei piwie zaczął zagadywać. Potem poszedł na chwilę do baru, B. został sam naprzeciwko nas, mnie i L. Nie mieliśmy o czym rozmawiać, poza tym muzyka grała dosyć głośno. Reszta znajomych z pracy siedziała przy następnym stoliku.

Wypadałoby opisać lokalny pub. Przeznaczono na niego jedno z hotelowych pomieszczeń. Bar jak bar, nic specjalnego, większość stolików w formie tzw. boots, prostokątny stół w środku, ława po obydwu jego stronach. Stołki barowe to moja osobista ulubiona miejscówka. Do głównych rozrywek w pubie należą tarcza z lotkami i coś w rodzaju nowoczesnej szafy grającej, na której wybiera się muzykę na dany wieczór. Jest jeszcze telewizor zawieszony na ścianie, któy wydaje się odbierać tylko jeden kanał – sportowy. Podobno co czwartek w pubie odbywa się quiz. Quizy są tutaj ( w Szkocji ) popularną rozrywką, chociaż nie wiem dlaczego, jeszcze nie miałam okazji żadnego obserwować. W niedzielę raz na czas mamy bingo. Prowadzi je mój manager. Rozrywka głównie dla lokalnych ludzi, pretekst żeby się wybrać do baru również w ciągu dnia.

Tak więc B. siedział w rogu jednego z boots. Przez przypadek ja siedziałam naprzeciwko niego. Wstałam i przesiadłam się na drugą stronę.

Nie lubisz rozmawiać z ludźmi, co? – zapytałam.

Lubię, tylko nieczęsto to robię. Nie ufam ludziom. – odpowiedział.

Dlaczego nie ufasz? – zadałam kolejne pytanie, nie spodziewając się na nie odpowiedzi.

– To przez moją matkę.

– Twoją matkę?

– Nie rozmawiałem z nią od dwudziestu jeden lat, a to ona jest osobą, do której powinienem mieć zaufanie. Moja matka jest uzależniona od narkotyków.

Człowiek, który z nikim nie rozmawia, zarysował mi historię swojego życia w jednym zdaniu. Czasami nie potrzeba wiele. Nigdy nie dowiedziałam się niczego więcej, a mimo tego mam wrażenie, że trochę go rozumiem. Niedawno wyjechał. Szkoda, chciałabym komuś opowiedzieć, że i ja miewam problem z tym, żeby rozmawiać z ludźmi. Czasami się ich boję.